Day 1 / Chyli się dzień do kresu
Skierowanie mieszkania Day 1 balkonem na ulicę z jej przyśpieszonym tętnem, zadyszką i niespokojnym pulsem wyznaczyło dużą rolę kolorom kojącej zieleni, rozsianej po niemal całym wnętrzu, a także solidnym drewnianym meblom, rozstawionym niczym drzewa i pniaki po wszystkich pomieszczeniach.
Wszędzie szlachetne drewno gra pierwsze skrzypce. Wyrasta ze szlachetnej podłogi aż po sufit, do którego sięgają drewniane szafy w pokojach i holu. Rzuca się w oczy na stołach i stolikach, krzesłach i komodach, wyrzeźbionych w drewnie pokrytym różnymi odcieniami brązu i mahoniu. Nabierają one masy po drodze do sypialni wyposażonej w podwójne łoże, którego nikt nie zdoła poruszyć ot tak sobie, rodem ze słynnego gustownego domostwa pisarza Jarosława Iwaszkiewicza w Stawisku. Ciążenie w kierunku miejsca nocnego spoczynku jest jak przechodzenie od wątpienia do pewności, której brakuje mieszkańcom z ulicą na balkonie, więc trzeba im ją dawkować podczas dnia i zapewnić w nocy.

Wszystko tutaj nastawione jest na zrównoważenie i harmonię.
Dominująca szarobura zieleń uderza w poważne tony i niechętnie ustępuje pola żywym, jaskrawożółtym akcentom kolorystycznym na obrazach ściennych. Może z małym wyjątkiem drugiej sypialni, gdzie spuściła z tonu na rzecz jasnych pistacjowych pasteli, które odbijają się lustrach szaf.
Niby monotonnie, od czego tylko krok do nudy, ale wnętrze Day 1, przesiąknięte mrocznym klimatem filmu klasycznej wysmakowanej grozy, do bólu celowe i precyzyjne pod względem detali i ozdób, z jakością materiałów doprowadzoną do ostateczności — skupia uwagę, wciąga, trzyma w napięciu.
Jak pierwszego dnia Bożego tworzenia świata, kiedy światłość została oddzielona od ciemności, a dzień od nocy — Day 1 nabiera klimatu dobowego przesilenia, po którym dzień chyli się do kresu. Zgniła zieleń, którą zwykliśmy nazywać stonowane odcienie zielonego, nabiera tutaj symbolicznego znaczenia zmierzchającego dnia. Obleczone w nią elementy wnętrza zwiastują nocną zmianę.

Dzień kurczy się do ostatnich godzin wytężonej pracy umysłu.
We wnętrzu Day 1 króluje intelektualna klasyka w stylu Stawiska, sekretarzyk przyparty do ściany krzesłem w eleganckim obiciu jest jak wyjęty z saloników Iwaszkiewicza. Podobnie jak okrągły drewniany stół w przemyślanym komplecie z czterema krzesłami, którym nikt nie zarzuci niedopasowania, braku towarzyskiej ogłady i kultury osobistej.
Jadalniany stół zachowuje na tyle bezpieczny dystans względem kuchni, że w każdej chwili może zmienić swoje pożyteczne nastawienie na bardziej krotochwilne. Bez ceregieli stanie się na przykład towarzyskim stolikiem do wieczornej partii kart lub innych gier.
Z zabudowanego drewnem holu, a także z czeluści kolejnych pomieszczeń na planie wędrówki po mieszkaniu — napływa półmrok. Klimat jak w piosence, w której błądzimy w oparach półsnu, chcemy spać i zasnąć nie możemy.
Noc ma swoje plusy, a nawet przewagi nad dniem widzianym w pełnym świetle. Budzą się w niej demony, ale przykrywa ona sporo rzeczy, które obnażane w słońcu, wytrącają nas z równowagi. W powietrzu nie unosi się kurz, na ścianach i meblach uszczerbki na czasie nie rzucają się w oczy. Pod osłoną nocy rzeczy mogą trzymać fason, bo pogrążone w ciemności oznaki starzenia się nie odbierają im godności.
We wnętrzach trzeba oswaja ciemność, która dodaje im głębi, stylu i klasy, a kontrolować wybuchy nieczułej na niuanse światłości. Nie wiadomo, czy ciemność jest brakiem światła, czy odwrotnie. Tak jak nie wiemy, który z naszych popędów — śmierci, zwany Tanatosem, lub życia, zwany Erosem — jest awersem i rewersem. Zdane są na siebie i współzależne. Mrok jest pokusą równie silną co oświecenie. Dwoistość natury ludzkiej odzwierciedlamy w dwoistości wnętrza pod względem estetycznym, bo też inna bywa wyrafinowana estetyka ciemnych i podejrzanych zamiarów od jasnej i prostolinijnej estetyki czystych intencji.
Na dowód tego wyrafinowania, sklepienie mieszkania — zakradając się do lamp zwisających z sufitów — oplata kunsztowna sztukateria. Srebrne elementy i dodatki do mebli odbijają światło jak gwiazdy na tle nocnego nieba. Na obiciu krzesła przystawionego do zgrabnego biurka, niczym złote myśli zapodziały się złote nitki.
W ciemności czai się światło. Znaki świetlne w postaci lamp sufitowych, naściennych i stojących są jak supły na nici Ariadny, która sprowadza mieszkańców na właściwą drogę.


