Sea Flow
„Morzem jest świat”
— powiada święty Hipolit.
Kroplą w morzu jest człowiek, wrzucony w wiekuisty czas, ciągły ruch i nieustanną zmianę.
Morze przypomina istotę żywą o zmiennym usposobieniu. Współodczuwa z ludźmi, pozwalając im płynąć z falą, lub przeciwnie — obraża się na nich śmiertelnie, a wtedy jego wody wzbierają gniewem.
Heraklit mawiał, że w świecie wszystko płynie, bo nieustannie ścierają się i rozpływają przeciwieństwa – ciemność i jasność, ciepło i zimno, chaos i porządek.
Z poróżnienia rodzi się porozumienie i nie może być inaczej. Okrągłe łzy spływają po wyostrzonych rysach twarzy. Pion z poziomem tworzą krzyż pański. Otoczenie człowieka może wskazywać na wysoki poziom kultury lub przeciwnie — ocierać się o kicz.

Przestrzeń Sea Flow została zanurzona w krzykliwych odmętach fal.
Dwie najwyraźniej skłócone papugi skrzeczą ze ściany w sypialni o zagrożeniu pstrokacizną w sąsiednich pomieszczeniach. Fale to przecież zaburzenia rozprzestrzeniające się w przestrzeni.
W istocie, z każdego kąta apartamentu napływa jedno wielkie poplątanie z pomieszaniem. W łazience patetyczne marmury zmagają się z lekką, żartobliwą tapetą. Same łazienki walczą na śmierć i życie – jedna ma świetlaną przyszłość, druga chlubi się klasycznym, wyrafinowanym smakiem.
Fale pod nogami, na płytkach podłogowych w łazience, falują ruchem nader delikatnym, są też nad wyraz słodkie, choć przecież obleczone są w chłodne kolory morza. Za to mokry nadmorski piasek wzburzył się brązowymi falami na ścianach pokoju dziennego. Nie ma od niego ucieczki, bo nawet wzorzysta kanapa prowokuje artystycznym chaosem.
A z tego chaosu jednak wyłania się najpiękniejszy porządek. Sztuka zwyciężyła kicz, choć czasem wybijając klin klinem.
Odważne wnętrze uwalnia kreatywność i sprawia estetyczną przyjemność. Odnajdą się w niej artystyczne dusze lub żeglarze, których odwaga w przełamywaniu fal była dowodem na obecność w człowieku elementu boskiego.


