Monterey
Wszystko zaczęło się od greckiego pojęcia fizis (physis), które oznacza naturę. Oznacza jednak do pewnego stopnia, bo chodzi o naturę, którą za naturę uważali Grecy doby homeryckiej, gdy ich światem rządził mit. A dla nich naturą było wszystko — to, co roślinne, zwierzęce, ludzkie i boskie.
Fizis to była myśl o zaprojektowaniu przestrzeni, która obejmowałaby wnętrze i zewnętrze, znosiła podział na rzeczy naturalne i artefakty — taki dom zlewałby się z otoczeniem przyrodniczym, natura nie konkurowałaby ze sztuką. Historia domowników byłaby momentem przyrody zgodnie z pojęciem przyrodohistorii lub krajobrazu kulturowego.

Pierwszy krok w tym kierunku był radykalny.
Zewnętrze zostało uwewnętrznione w postaci werandy, wnętrze uzewnętrzniło się jako kuchnia z jadalnią. Zakusy terytorialne domu widać też po sypialni, która wyrywa się do ogrodu wykuszem i to wcale nie tylko do podziwiania jako architektoniczna ciekawostka, ale do siedzenia i dumania.
W głąb ziemi dom obsunął się piętrem -1. Tu sala fitness od stóp do sufitu wyłożona szlachetnym dębowym drewnem. Obok łazienka, gabinet i pralnia. Pomiędzy ściany wyściełane tapetami w żywych kolorach. Nic tu nie kojarzy się z ponurą piwnicą.
O tym, jaka natura przeważy w naturze wnętrza, zdecydowała natura na zewnątrz, która okala dom bujną roślinnością, drzewami, listowiem i wchodzi do środka dużymi oknami. Przyroda opanuje przestrzeń, zieleń i motywy drzewne będą wszędzie, na ścianach w korytarzu, na pufach, na krzesłach w jadalni. Ich wszędobylstwo zaciera granicę i różnicę między tu i tam, domownicy żyją w naturze, a ta przemawia kojącą i odprężającą zielenią.

Kuchnia w zestawieniu przygaszonego zielonego i rozjaśnionego brązowego jest żywcem wyjęta z natury. Do tego błękity wplecione w kuchenne blaty. W jadalni brązowe są krzesła z motywem palmy.
W salonie dominują kolory ziemi. Na kanapach rozsiadły się ciepłe szarości, beże i lekko poszarzała biel. Żeby nie było tak pokojowo, wejście do sypialni zasłaniają dwa fotele w skórze tygrysa. Tu i ówdzie na pufach i poduszkach mignie czerwień, w której pływają zwierzęta morskie.
Żadnej natury rzeczy nie może tu zabraknąć. Fizis dotyczyła żywiołów wody, ognia, ziemi, powietrza. Człowiek z natury miał je wszystkie, był każdym z nich i wszystkimi razem, tak jak w przyrodzie występują one wszystkie, choć czasem mocniej wieje.
We wnętrzu Monterey muszą pojawić się morskie klimaty. Monterey to nazwa kalifornijskiego miasta i zatoki Oceanu Spokojnego. Dom o nazwie nadmorskiego miasta mógłby mieć w herbie konika morskiego, który dla Greków i Rzymian był symbolem boga morza Posejdona lub Neptuna. W salonie najwięcej spojrzeń ściąga stolik kawowy, którego blat trzymają w ryzach cztery pławikoniki. Ponoć przynoszą szczęście.
Z pokoju dziennego droga wolna do sypialni, która najlepiej prezentuje się towarzystwie łazienki. Pasują do siebie jak ulał. Przede wszystkim w obu pomieszczeniach pojawia się jako nowy i od razu wszechobecny motyw jodły. Na ścianach sypialni jodła ma jasny odcień brązu, który w połączeniu z liściastym wezgłowiem łóżka wprowadza do wnętrza pogodną harmonię.

W łazience jodła ciemnieje, zmieniając nastrój pomieszczenia, w którym splotły się żywioły ziemi i wody. Zaczyna się niewinnie — popękana ziemia złoci się wokół umywalki. Dalej jest już niepokojąco. Zielone jodły w kwarcu na kamiennej ścianie prysznicowej wyglądają jak pocięte szkło lub plątanina wodorostów. Jodła w kontekście tych zmagań ma symboliczne znaczenie, jakie starożytni Grecy nadali drzewu poświęconemu Posejdonowi.
Jednak jodła, która okazała się motywem przewodnim we wnętrzu, nawiązuje do drewna, z którego wykonano Konia trojańskiego. Motyw konia przewija się po całej powierzchni. Mniej lub bardziej rzuca się w oczy jako motyw na płytkach w jednej z łazienek lub w drugiej obecny tylko czterema zakończonymi kopytami nogami taboretu.
Niewykluczone, że koń to totem, duch opiekuńczy domowników, którym w magiczny sposób przekazuje moc i siłę.
Łazienki w nieoczywisty sposób nawiązują do żywiołu ognia.
W jednej niebieskawy odcień płytek przypomina popiół, w który ogień przemienia materię. W drugiej wyłożonej biało-granatowymi płytkami ściany mają kolor szałwii. Jeśli wierzyć szamankom i szamanom, dym szałwii ma moc oczyszczania przestrzeni i ludzi z negatywnych emocji.
Bogata i różnorodna ornamentyka we wnętrzu odpowiada wieloznaczności natury. Znajdzie się miejsce na malunek jednorożca jako symbolu niewinności i na uchwyt w kształcie małpy, która szatańsko naśladuje to, co święte.
Natura użycza sztuce miejsca. Sztuka czyni z tego miejsca sztukę. Wnętrze Monterey przenika tęsknota za takim pojednaniem. Zdarza się ono momentami w przestrzeni. Są warte przeżycia.


